Liść

Zwykły zielony, lekko przybrudzony,
tkwił w konarach drzewa, niby wyróżniony.
Ale wokół niego sto milionów trwało.
Takich oraz innych, a to wszak, niemało.

Liść raz z drzewa zwolniony
spadł na ziemię i skonał.
Nikt go nie pożałował
i nikt nawet nie zauważył, że życia dokonał.

Był tak samo ważny, jak wszystkie na drzewie,
a nikt nie pomyślał,
czy w gniewie upadał, czy w wielkiej radości.
Czy szczęścia doświadczał, czy szału wściekłości.

A czemuż na Boga, tak właśnie się stało?

Był jednym z tak wielu, a to wszak za mało,
by przykuć uwagę choćby i świętego.
Więc lekcje wyciągaj człowieku złej wiary,
abyś kiedyś nie skończył, tak jak ten liść stary.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *