Wojciech Burdelak

PISARZ

O autorze

Kilka słów na mój temat

Wojciech Burdelak – pisarz, prozaik, poeta. Autor łącznie sześciu powieści. Cztery z nich ukazały się własnym sumptem. Wydanie piątej „Zbrodnia Ikara” zostało sponsorowane przez Miasto i Gminę Barcin. Do tej pory ukazały się:

  • Nemo” – 2016r.
  • Wybrany” – 2016r.
  • Porzucony” – 2016r.
  • Zagadka” – 2018r.
  • Zbrodnia Ikara” – 2019r.
  • Pomyłka?” – 2020r.

Autor urodził się 20 czerwca 1966 roku w Inowrocławiu i od dziecka mieszka w Barcinie (kujawsko-pomorskie). Fascynacja pisaniem pojawiła się w 2015 roku i zaowocowała debiutem w postaci książki pt. „Nemo – Nikt”. Autor, jak sam twierdzi, z tej właśnie książki jest najbardziej dumny. Nie ze względu na warsztat i jakość pisarską, tylko z powodu tego, że jest pierwsza, dziewicza i całkowicie surowa. Stanowi dowód na to, że ktoś bez przygotowania może zasiąść do pisania i skończyć książkę. Jest twórcą powieści o tematyce kryminalnej oraz thrillerów, gdzie otoczenie jest przesiąknięte ulotną, subtelną metafizyką, którą przecież tak wszyscy bardzo lubimy. Żonaty, ojciec dwóch dorosłych synów: Mateusza i Dawida. Kilka lat temu spróbował swych sił na polu poezji. W swoich wierszach porusza przeróżne tematu, ale najchętniej pisze o przemijaniu. Zbiera materiały na wydanie tomiku poezji. Niedościgłym dla niego wzorcem do naśladowania, jest dla niego Stephen King. W szufladzie z napisem „pomysły” ma już kilka ciekawych rzeczy, które czekają na swoją kolej.

Poezja

Wiersze mojego autorstwa

Czerń

Czerń, jak całun przykryła pamięć o tym, co ważne.
To co w świetle błyszczało, w mrok odeszło najdalszy.
Wiara, miłość, nadzieja, już w niebycie przepadły.
Nic już nie ma prócz bólu, który również przekwita.
Ślad po wszystkim zanika, tak jak strach przed niepewnym.
Mądrość, instynkt, to wszystko, co nam z czasem zostanie.
Nie bój się więc nigdy, wyjść na scenę i pytać.
Bo kto wie, może kiedyś, ktoś ci nawet odpowie.
Wpierw nam poznać wypada,
jakież to należy, zadawać pytania.
Bo kto pyta nie błądzi,
taka jest zasada.

BEZ TYTUŁU

„Historia człowieka znów koło zatoczy,
zegar biologiczny odliczać zaczyna.
Dostać szansę powrotu, od tego kto patrzy,
kto śledzi i mierzy, to premia nie lada.
Nic nie może przekreślać człowieka za życia,
jak i później, gdy znużony powróci do domu.
Człowiek, boska istota, spragniona powrotu,
nigdzie dłużej nie gości, niźli to wypada”.

KONIEC

„Skończyło się, to koniec,
nic wszak nie trwa wiecznie.
I nie ma znaczenia, czy dobrze się stało.
Świat jest dziwnym miejscem i gdziekolwiek zechcesz,
to zawsze dostrzeżesz zalążki logiki.
Nawet tam, gdzie ich nie ma, nie można wykluczyć,
że jutro lub za eon, tam się nie pojawią.
Świat nie jest taki, jakim go widzimy, a to jak się jawi,
to jest tylko złuda.
Nie można więc na zmysłach bazować do czasu, kiedy umysł
zastąpić spróbujemy duszą”.

eko

Gdy liście opadną i gdy konar chrupnie,
A gałąź zeschnięta z głośnym trzaskiem łupnie.
Gdy nic już nie będzie, prócz ziemi wyschniętej.
Tej właśnie, gdzie przed laty mówiono, „jak pięknie”,
że ślicznie, naturalnie, tak żywo, radośnie.
Ludzie oko cieszyli na śliwie, na sośnie
i tęczę oglądali przecudną po deszczu
I żubra podpatrzyli, jelenia o brzasku
i małą sarenkę i dzika wielkiego.
To wtedy twierdzili, że nic w tym zdrożnego,
że dymi z komina, że z rury wycieka.
Wszak Ziemia jest wieczna i nie ma człowieka,
co mógłby przewidzieć, co nas jeszcze czeka.
Co zwali nam na głowę, jaki los zgotuje.
Ziemia, matka nasza, jest wielka
i wszystko znieść zdoła.
Tak wszyscy wołali, tak w górach, jak dołach.
W dolinach, na morzach i w miastach krzyczeli
i krzyczeć przestali, niczym skamieniali.
Przyroda umarła i nie ma już fauna
i flora przepadła, zaschnęły im gardła.
Łzy jeno pociekły po mokrych policzkach,
że już zając nie kica i nie śpiewa pliszka.
Ci mali już odeszli, wielcy też przepadli
Jeszcze kości zbielałe, wiatr piaskiem pobarwił.
Cofnąć czasu się nie da i czynów tak samo.
Myśmy to uczynili, tak ojcom, jak mamom,
Tak dzieciom, jak i wnukom podarek wręczono,
by się nim nacieszyli, naturą zmąconą.

Pokora

„Kiedyś mi Gałczyńskiego za przykład podano. Wiersz brzmiał profesjonalnie, rymy jak się patrzy.
Lecz poezja to nie bieżnia, nie płyta, nie skocznia. Tu nie chodzi o to, kto najlepiej pisze.
Żadna więc rywalizacja tutaj w grę nie wchodzi. Tu nie ma przegranych, choć nikt ich nie zliczy.
Tu wszak chodzi o to by dawać nadzieję, spokój, przyjemność, czasem ukojenie. Po co tworzą wiersze ci co mają talent?
Czy ktoś z was posiada tak banalną wiedzę? Przed chwilą się wymądrzałem, lecz naprawdę, nie wiem.
Gałczyński to jest góra, szczyt co w niebo pnie się, a ja jestem kopcem sypanym przez dziecię”.

mAMONA

„Wieczorem, gdy już wszyscy w głębię snu zapadli,
leżąc w łóżku popadłem w otchłanie nostalgii.
Pomyślałem: Boże kochany, bo mi serce pęknie!
Wszak z impetem brniemy w świat fizycznych rzeczy, pieniądz rządzi światem, nikt temu nie przeczy.
Lecz ileż banknotów zabierzesz do grobu?
Czy ktoś to policzył, na starość, za młodu?
Jakie nominały i ileż tych rzeczy zabierzesz ze sobą,
gdy duch twój już wzleci?
A jakaż waluta tam obowiązuje,
a jaki przelicznik na dzisiaj króluje?
Tak jak bzdurne pytania, takież odpowiedzi.
Nieważne człowieku, co na koncie siedzi.
Trzeba robić wszystko,
aby gdy do grobu złożą twe doczesne szczątki,
ktoś z ludzi nieznanych pomyślał przez chwilę:
Oto świat pożegnał kolejne swe dziecię.
Może był zwyczajny, przeciętny, wybitny?
Kto wie może jeszcze kiedyś, o nim usłyszymy?
No cóż, tak się dzieje niemalże od zawsze,
nic z tym nie zrobimy. Taki los człowieka.
Ważne jednak, aby twe zejście nie przeszło bez echa.
Szkoda tylko, żeś odszedł, kiedyś był potrzebny.
Świat nie jest sprawiedliwy, że ciągnie do nieba
ludzi, których tutaj bardzo, ale to bardzo potrzeba”.

Nierozłączny

Ciało i dusza, wszystko jest jednością.
Bóg stworzył człowieka i prędko zapomniał.
Dlaczego to zrobił? Ni razu nie wspomniał.
Na obraz i podobieństwo, tak właśnie powiedział,
zanim nas wypuścił i dał wolną wolę.
Krzywdę nam uczynił, chyba nieświadomie,
a może już wcześniej wszystko zaplanował?
Co Bóg kiedyś złączył,
człowiek niechaj nigdy nie zechce rozdzielać.
To nasz obowiązek i takaż potrzeba.

Modlitwa

Gdy oczy zamknąłem i ducha oddałem,
to wówczas pojąłem i wreszcie przejrzałem,
że właśnie doszedłem do krańca wycieczki.

Po drodze miałem przystanki przeróżnej jakości.
Bywałem pełen euforii, miłości i złości.
Brnąłem w złe i dobre azymuty losu.

I śmierci widziałem i życia poczęcie.
I łez potok ujrzałem, tragedie i szczęście.
I dobra spróbowałem i ludzkiej niedoli.

I dziś naprawdę nie wiem, co najbardziej boli,
że właśnie umarłem, czy że mnie nie będzie,
gdy nowe pokolenia, poznają co szczęście,
co miłość na świecie, tak banalnym znaczy.

Coś chciałem przekazać, pokazać, może wytłumaczyć,
lecz język ubogi i słów tak brakuje.
Za mało pojąłem, niewiele rozumiem.

Dlatego zamilknę, niech cisza króluje.
Czasem samym milczeniem, najwięcej zwojujesz,
niźli sprawnym językiem, co potok słów niesie.

Odszedłem, nie ma już mnie, lecz gdzie mnie poniesiesz?
Boże, co wszystkim tak świetnie sprawujesz.
Wszystko wiesz jak najlepiej, nigdy nic nie psujesz.

Dylemat mnie dręczy. Do raju mnie weźmiesz,
czy na wieczne męki? Jakimż byłem człowiekiem?
Złym, dobrym, możliwe, że do czynu zbyt prędkim?
Czy dobrze robiłem? Byłem tylko człowiekiem, być może błądziłem?

Więcej dobra wam dałem, czy za życia gniłem,
przesiąknięty plugastwem całym świata tego.
Jeśli takim byłem, przyjm me ukorzenie, uchowaj od złego.

Zabierz mnie więc gdziekolwiek bądź ojcem, kolegą,
bądź mi przyjacielem, bądź latem i wiosną.
Bądź mi proszę czymkolwiek. Zostań jednak sobą.
Bądź istotą Boską!

Opinie czytelników

Mówią o mnie

Skończyłam czytać wielce interesującą książkę ,,Zbrodnia Ikara". Jestem pod wielkim wrażeniem. Szczególnie zaskoczyło mnie zakończenie tej powieści. W trakcie akcji przewijały się różne wątki. Te ze świata rzeczywistego i drugie dyktowane wyobraźnią i fantazją autora. Wszystko to czujnie rozwijane prowadziło do pytania: co będzie dalej? Trudno było przewidzieć zamysł autora, a rozsądek podpowiadał, by nie zaglądać na koniec książki. Miałam więc kilkanaście wieczorów wypełnionych problemami głównej bohaterki Wiesławy uwikłanej w nieprawdopodobne wydarzenia. Zaliczyłam wszystkie książki autora. Każda była jedyna w swoim rodzaju, ale ,,Zbrodnia Ikara" wyróżniła się akcją trzymającą w napięciu i niesamowitym finałem. Zachęcam do lektury. To książka akurat na długie, jesienne wieczory. Pozdrawiam serdecznie.

Anonim

Szanowny Panie,
jestem świeżo po lekturze Pańskiej powieści. Serdecznie Panu gratuluję wspaniałego utworu. Przeczytałem go najszybciej jak tylko dałem radę. Za każdym razem, kiedy byłem zmuszony przerywać czytanie, chodziła mi po głowie myśl "co wydarzy się dalej?". Dawno żadna inna książka tak mnie nie wciągnęła. Zarówno temat, jak i styl, w jakim go Pan przekazał, czynią Pańską powieść arcyciekawą.
Nasuwa mi się jeszcze jedna myśl, że "Zbrodnia Ikara" stanowi świetny materiał wyjściowy do stworzenia sztuki. Nie mam nic wspólnego ani z teatrem, ani z kinematografią, tylko tak sobie wyobraziłem.
Dziękując za wspaniały utwór, życzę Panu wszystkiego co najlepsze i serdecznie pozdrawiam.

Anonim

Panie Wojtku, to, że przeczytałam Pana wszystkie książki, z ogromną ciekawością, bo mnie tak wciągały, że przypaliłam obiad włącznie z garnkiem, ale Pan jako Człowiek, Sąsiad jest dla mnie JEDNĄ WIELKĄ ZAGADKĄ. Życzę powodzenia w twórczości, pozdrawiam...

Bożena C.

Science Fiction. Sopot. Wojciech Jonas, Stefan Majak... Niemożliwe. To wystarczyło, by sięgnąć po ,,Nemo''. Ogromne zaskoczenie, 7 strona sprawiła, że trudno już oderwać się od książki (ta tematyka w moim przypadku zawsze była ostatnia w kolejce). Warto jednak łamać zasady, żeby nie ominęło nas coś wyjątkowego. Wojciech Burdelak gratulacje. Kunszt.

Agnieszka M.

Basia Kowalska Pożarłam, naprawdę pożarłam tę książkę w jeden dzień 😊 618 stron! Czas zapisać się na kurs szybkiego czytania, bo z każdą stroną Twojej książki wujku chciałam więcej i pragnęłam szybciej poznać zakończenie. Rewelacja 😊 po raz kolejny jestem pod ogromnym wrażeniem Twojego ukrywanego latami talentu, potencjału. Szanuję ludzi z pasją😊a Ty do takich należysz. Marek Łukaszewicz napisał: „Nie sztuką jest urodzić się z talentem, sztuką jest zarobić na niego w zmaganiach z oporem materii.” Ogromne gratulacje!

Basia K.

Książkę pod tytułem WYBRANY przeczytałam jednym tchem, pochłonęła mnie bez reszty i zabrała do swojego świata. Oceniam ją bardzo pozytywnie, logiczny podział zdarzeń, spójność. Autor poruszył moją wyobraźnie, z każdą stroną układałam sobie w głowie zakończenie, analizowałam wydarzenia, łączyłam fakty, jednak, gdy do niego dotarłam zaskoczyło mnie zupełnie i powaliło na kolana. Jestem pod wielkim wrażeniem stylu w jakim został napisany WYBRANY, wyobraźnia i pomysł autora na tę książkę zafascynowała mnie do tego stopnia, że po zakończeniu nie mogłam doczekać się kolejnej książki autorstwa Wojciecha Burdelaka. Mam nadzieje, że kiedyś ktoś doceni jego talent, samozaparcie oraz wyobraźnie na naprawdę wysokim poziomie. Bardzo kibicuje takim ludziom... z pasją. Życzę powodzenia. "Spokój to kłamstwo. Jest tylko pasja. Dzięki pasji osiągam siłę. Dzięki sile osiągam potęgę. Dzięki potędze osiągam zwycięstwo. Dzięki zwycięstwu zrywam łańcuchy"

Basia W.

Przed chwilą skończyłam czytać książkę pt. Zagadka. Jak dla mnie mądrze prowadzona i wciągająca fabuła. Czytanie pochłania w całości, wzbudza emocje, trzyma w napięciu. Książka potrafi zaskoczyć szczególnie w finale. Wojtek po raz kolejny nie zawodzi. Już nie mogę doczekać się kolejnych książek tego autora.

Anna J.

Książka pana Wojciecha Burdelaka pod tytułem "Zagadka" zachwyca czytelnika od pierwszych stron. Akcja książki dzieje się w małej miejscowości, w województwie kujawsko-pomorskim. Dotyczy pewnej rodziny, w której dzieją się bardzo tajemnicze i niepokojące rzeczy. Powieść czyta się dynamicznie i ciężko się od niej oderwać. Tajemnicza siła, postać a być może tylko złudzenie sprawia, że czytelnik z każdą kolejną stroną staje się częścią zagadki. Warsztat pisarza jest na zaskakująco wysokim poziomie, interpunkcja i zdolność przyciągania czytelnika - mistrzostwo. Od dawna szukałem kolejnego ulubionego autora i dziś mogę śmiało powiedzieć, że znalazłem. Powieść pana Wojciecha Burdelaka z dumą położę na półce obok książek innych moich ulubionych twórców, takich jak Stephen King, Stefan Darda oraz Remigiusz Mróz.

Wspinacz Podróżnik Wędrowiec

„Porzucony" to trzecia książka, którą z wielkim zainteresowaniem przeczytałam. I chociaż ,,trup w niej gęsto pada", a ja nie bardzo lubię ten gatunek literacki, to ujęły mnie inne walory umiejętnie wplecione w tematykę utworu. Na uwagę zasługuje duża wiedza autora z dziedziny medycyny, psychologii, kryminologii, a nawet ze świata ezoteryki. Książka trzyma w napięciu, a każdy nowo wprowadzony wątek jest konsekwentnie rozwijany. Gratuluję autorowi i jestem przekonana, że dla tak bacznego obserwatora życia i posiadacza lekkiego pióra jest to znaczący początek przygody literackiej, w czym z wielką życzliwością będę sekundowała. Pozdrawiam serdecznie.

Wiktoria K.

Galeria